piątek, 21 listopada 2014

VII Maraton Beskidy i VI Rajd Nordic Walking ...



W sobotę, 8 listopada 2014 odbył się VII Maraton Beskidy i VI Rajd Nordic Walking.










Maraton Beskidy był ostatnim z czterech górskich biegów należących do Pucharu Maratonu Górskich "EuropaCup Beskidy Maraton"
odbywających się w trzech krajach: w Słowacji, Czechach i w Polsce. Aby zostać sklasyfikowanym w ramach tego pucharu, należało ukończyć 3 z 4 maratonów: Ślaski Maraton , Goral MaratonMaraton Wop-isty i opisywany poniżej Maraton Beskidy


Trasa  Maratonu Beskidy i Rajdu Nordic Walking nie należała do łatwych ...  Przed zawodnikami do pokonania było 42 km 195 m bardzo zróżnicowanej trasy ...

Startujący biegli po asfalcie, kamieniach, wśród leśnych ścieżek często pełnych korzeni i połamanych drzew ... czekały liczne podbiegi, zbiegi, strome kamieniste podejścia, a na sam koniec błotne zejścia, ba zjazdy ...  Deszczowa pogoda to nie wszystko co zaserwowała aura ... w prezencie zawodnicy otrzymali również gęstą mgłę, dość niską temperaturę i dużą wilgotność powietrza.



  Tu ważną rolę odgrywa świetna kondycja, odpowiednie rozłożenie sił i dobranie właściwego tempa. Zdecydowanie Maraton Beskidy należy do ekstremalnych biegów. Śmiało można powiedzieć, że to impreza dla prawdziwych twardzieli i twardzielek.

W niczym nie może się równać z miejskimi biegami. 



My, będąc z zawodnikami na różnych odcinkach, podziwialiśmy ich wytrwałość i determinacje w pokonaniu trasy w tak trudnych warunkach. 





Trasa maratonu została niezwykle malowniczo wytyczona. Niestety nieprzychylna aura  uniemożliwiła podziwianie pięknych widoków, które czekały na  zawodników.
 Niemniej jesteśmy przekonani, że nawet ten kaprys pogody  nie był wstanie zepsuć świetnej imprezy jaką przygotował Komandor Biegu Baca Edward Dudek. 

 Fantastyczne widoki, które niestety nie były dane uczestnikom sobotniej imprezy,  możecie obejrzeć w naszej relacji z wyprawy na Skrzyczne, którą odbyliśmy w ostatnią niedzielę października  - TUTAJ 

Ale zacznijmy po kolei co się wydarzyło 8 listopada  ....

Biuro zawodów czynne było od godz. 6.00 .... To tutaj zawodnicy odbierali numery i pakiety startowe.  Z minuty na minutę pojawiało się  coraz więcej zawodników.  Wielu z nich to  nowicjusze, ale znaczna większość to weterani Maratonu Beskidy i Rajdu Nordic Walking. 
Zawodnicy przyjechali z całej Polski, ale i nie tylko. Pojawili się miłośnicy aktywnego spędzania czasu z Litwy,  Czech, Austrii, Irlandii, a nawet z Kanady. 



Wielkie sportowe święto rozpoczął prowadzący imprezę dziennikarz sportowy Tadeusz Majcherek.








Punktualnie o godzinie 8.00 ruszył VI Rajd Nordic Walking. 42 zawodników rozpoczęło marsz z boiska obok Urzędu Gminy w Radziechowach.


Przy domu Bacy, Weronika Dudek zadbała o powitanie  uczestników. To tutaj mieścił się pierwszy punkt z  wodą i napojami izotonicznymi...






Kolejno przed kijkarzami czekał  polny  odcinek  w kierunku Przybędzy ....








Po jego pokonaniu, zawodnicy  udali się ulicami Radziechów w kierunku szkoły, gdzie przygotowano punkt odżywczy ... i ponownie Weronika ;) 




Przy Domu Ludowym kijkarze skręcili w kierunku kościoła, a następnie  do Twardorzeczki.... 


Przy Gimnazjum w Twardorzeczce zorganizowano kolejny punkt z zimnymi napojami, gorącą herbatą, a także z  posiłkami lekkostrawnymi, choć kalorycznymi. 




Kolejno zawodnicy udali się główną drogą w Twardorzeczce  w kierunku Ostrego  ...

W tym miejscu  w trakcie pięknej pogody  zawodnicy mieliby możliwość obejrzenia zachwycającej panoramy na  Żywiecczyznę ..... Niestety nie było im to dane, dlatego ten odcinek został pokonany bez chwili postoju. 


Szybciutko teleportujemy się z powrotem do Radziechów.... W tym samym czasie co kijkarze zmagali się z pokonaniem Doliny Zimnika, na boisku zbierali się uczestnicy VII Maratonu Beskidy.





Mnóstwo znajomych twarzy z zeszłorocznego maratonu :) Tutaj po prostu się wraca ... i to bez względu na pogodę ... :)



Czas zbiórki, to świetny moment na wykonanie pamiątkowych fotek. Z żywieckimi zbójnikami zdjęcie chciał każdy ...







Edward Dudek musiał wszystkiego dopilnować, a przy okazji znaleźć czas na liczne wywiady... 








Na miejsce startu zjawiło się 308 miłośników biegania ...  Punktualnie o godz. 10.00 ruszyli maratończycy, tą samą trasą co dwie godziny wcześniej  kijkarze.







Trasę zabezpieczali strażacy z lokalnych jednostek OSP oraz policjanci.

Po pokonaniu Radziechów ....

Twardorzeczki  ....

i Ostrego  ....



... zawodnicy dotarli do Doliny Zimnika, gdzie powitani zostali przez orkiestrę dętą OSP Lipowa, zbójników żywieckich oraz licznych kibiców.

Na trasie w Dolinie Zimnika  czekał kolejny punkt z napojami. Pojawił się tutaj także Baca, który  wspierał uczestników  ...



Dolina Zimnika o każdej pogodzie prezentuje się okazale ...




Po drodze zawodnicy mijali przygotowane punkty pomiarowe ... 









Im wyżej, tym zawodników witała gęstsza mgła. Buczyna  w tej scenerii  prezentowała się niezwykle klimatycznie. 


I tak uczestnicy dotarli do miejsca , gdzie jak zgodnie stwierdzili mieścił się najlepszy punkt odżywczy... Pieczęć nad nim sprawował Dyrektor Maratonu Sebastian Dudek. 

Przed zawodnikami jeden z trudniejszych odcinków... kamienisty, stromy, z powalonymi podczas ostatniej wichury drzewami  ... Dodatkowo szlak niebieski pokryty wyjątkowo gęstą mgłą, nie ułatwiał pokonania trasy. 

Wierzcie nam, własnie na tym odcinku rozpościera się niezwykła panorama na nasze malownicze Beskidy :) KLIKNIJ  Szkoda, że nie było dane  maratończykom obejrzeć  tych widoków.  





Szczyt Skrzycznego liczący 1257 m n.p.m niestety niezauważalny przez mgłę, został pokonany bez pamiątkowych fotek.  A jeśli ktoś ma, to prosimy o przesłanie. Chętnie udostępnimy :)

Skrzyczne to dokładnie połowa trasy. Stąd zawodnicy ruszyli w kierunku Małego Skrzycznego, gdzie czekało na nich trudne kamieniste  zejście.



Niespodzianki na trasie po ostatniej wichurze ...  połamane drzewa o których wspominaliśmy powyżej ...










Uczestnicy zawodów mieli zagwarantowana opiekę medyczną.  Ratownicy byli stale w pogotowiu ... 








Utwardzoną drogą leśną  maratończycy zbiegli do Kościelca, a następnie prosto do Doliny Zimnika. 


Od  źródełka w Dolinie Zimnika na zawodników czekał powrót tą samą trasa co biegli wcześniej. 





Od ronda gdzie mieścił się punkt odżywczy, zawodnicy udali się w kierunku Ostrego, Twardorzeczki i Radziechów.


Ale żeby nie było tak prosto ... po dotarciu do Radziechów, przed zawodnikami droga na Matyskę (609 m n.p.m). Bieg Golgotą Beskidów to ostatni dość wyczerpujący odcinek "pod górkę". 



I tak dotarliśmy do Krzyża Milenijnego  ... 
Mix z wszystkich punktów odżywczych :)


Na szczycie Matyski przygotowano punkt odżywczy, który według zawodników śmiało mógł konkurować z punktem przed Skrzycznem. Tutaj po raz kolejny spotkać mogliśmy Weronikę Dudek.... :)

Zbieg z Matyski to nie lada wyzwanie ... Padający od rana deszcz sprawił, że Góreczki Abramskie przygotowały niespodziankę dla biegaczy. Tutaj o zbiegu raczej nie było mowy... To udało się tylko nielicznym. Większość zjeżdżała na czym tylko się dało .... ;)

 

Końca błotnistej drogi nie było widać ... , ale to nie przeszkadzało zawodnikom w pokonaniu trasy.




Jak widzicie dobry humor nie opuszczał zawodników nawet podczas trudnych warunków ... 



Ostatnia prostka ...
 Jeszcze trochę i meta ... :) 

Podczas tegorocznego wydarzenia, meta zarówno dla biegaczy i kijkarzy umiejscowiona była koło szkoły w Radziechowach.








Tu tutaj czekały zasłużone medale i gromkie brawa dla finiszujących zawodników.








Przy pysznym żurku trwała wymiana  wrażeń na gorąco. Uczestnicy z wypiekami na twarzy wspominali pokonaną trasę, a  jako najbardziej emocjonujący odcinek zgodnie uznali, zbieg z Matyski ... 




O godz. 16.30 rozpoczęto nagradzanie najlepszych z najlepszych. Według nas wszyscy zawodnicy dokonali czegoś niesamowitego i wszyscy śmiało mogą nazwać się zwycięzcami. 

Liczne puchary i nagrody rzeczowe wręczał Komandor Biegu Edward Dudek, sekretarz Maratonu Beskidy Irena Dudek, Wójt Gminy Radziechowy-Wieprz Grzegorz Figura oraz Wójt Gminy Lipowa Stanisław Caputa.


Podczas ceremonii wręczania nagród o oprawę muzyczna zadbał zespół regionalny Grojcowianie z Wieprza.  O kapeli pisaliśmy już na blogu przy okazji występu w Ostrem-Twardorzeczce -  TUTAJ.


Jako nagrodę specjalną -pięknego rzeźbionego w drewnie Harnasia otrzymała Ewa Henry-  uczestniczka Rajdu Nordic Walking, która do Radziechów przyleciała prosto z Kanady.  Ciupagę otrzymał towarzyszący jej Zbyszek Cegła, dzięki któremu pokochała ten sport.


I tak VII Maraton Beskidy i VI Rajd Nordic Walking dobiegł końca. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy.... Ale Kochani maratończycy, głowa do góry, ani się nie obejrzycie i spotkamy się tutaj ponownie 7 listopada 2015r.

Gratulujemy wszystkim ukończenia maratonu i pozdrawiamy gorąco życząc Wam dużo siły i wytrwałości podczas kolejnych biegów/marszów.

A już teraz zapraszamy do GALERII, gdzie czeka na Was mnóstwo fotek z trasy KLIKNIJ !!!

***

WYNIKI:
VII Maraton Beskidy - KLIKNIJ
VI Rajd Nordic Walking - KLIKNIJ

Europacup Beskidy Maraton - KLIKNIJ