piątek, 25 listopada 2016

IX Maraton Beskidy, VIII Rajd NW, II Mistrzostwa Polski w Maratonie NW ...

Maraton Dudka to coś więcej niż zawody! To prawdziwy festiwal sportu. Tylko tutaj, na zawodników czeka TRASA z niezwykłymi widokami, najlepsze PUNKTY odżywcze (w tym legendarny już punkt Sebastiana), a do tego wszystkiego,  jedyny w swoim rodzaju BACA (wierzcie nam, takiego nigdzie indziej nie spotkacie).  Ale najważniejsze ... LUDZIE !!! Bez nich nie byłoby maratonu… mnóstwo  zagorzałych miłośników sportu z różnych krajów m.in. z Białorusi, Litwy, Słowacji, Czech, Niemiec a nawet z Kanady, w tym supermaratończycy, którzy startowali w Spartathlonie. Dla niezorientowanych, wyjaśniamy, że Spartathlon, to bieg z Aten do Sparty non stop 246 km !!! Reasumując …
  TUTAJ PO PROSTU TRZEBA BYĆ !!! 


I my oczywiście byliśmy! Co prawda nie jako zawodnicy, ale z aparatem w dłoni, równie zwarci i gotowi co uczestnicy… wszystko po to, aby znowu spotkać Was, móc Wam towarzyszyć na trasie i wykonać dla Was fotorelację z tego sportowego wydarzenia.

Zatem zaczynamy … 

Najstarszy maraton górski w Polsce - Maraton Beskidy odbył się w sobotę 5 listopada 2016r. To już IX edycja tego niezwykłe wymagającego biegu. Ale to nie wszystko.... Tego dnia odbył się także VIII Rajd Nordic Walking oraz II Mistrzostwa Polski w Maratonie Nordic Walking.


Przed zawodnikami maratonu do pokonania było 42 km 195 m trasy, z kolei przed uczestnikami rajdu – 17 km. 



Pierwsi zawodnicy pojawili się w Radziechowach tuż po godz. 6.00. W biurze zawodów czekały numery i bogate pakiety startowe, wszystko zapakowane w plecaczek z Dziadkiem.
Wielkie sportowe święto rozpoczął prowadzący imprezę, dziennikarz sportowy Tadeusz Majcherek. Oczywiście wszystkich zawodników oraz przybyłych gości przywitał Komandor Biegu Edward Dudek. 

Baca życzył wszystkim powodzenia i szczęśliwego ukończenia rajdu/maratonu. 

Każdy chciał się z nim przywitać i pstryknąć pamiątkową fotkę. W końcu zdjęcie z Bacą to jest coś!

Kolejno obleganymi osobami do wspólnych zdjęć byli żywieccy zbójnicy …



Wybiła godzina 8.00 … Strzał i 69 maratończyków oraz 42 rajdowców ruszyło… 






Jak co roku, zawodników pilotował  niezastąpiony Jan Jurasz z Ciśca.

Tradycyjnie, pierwszy punkt odżywczy mieścił się już 2 km od startu, przy domu Bacy. To tutaj z uśmiechem na ustach witała uczestników,  dobrze wszystkim znana córka Komandora - Weronika Dudek. 


Kijkarzom od samego rana  towarzyszyły piękne widoczki … Maszerując w kierunku Przybędzy mieli ich pod dostatkiem … 





Po pokonaniu Przybędzy, kijkarze ponownie wrócili na drogi Radziechów … 


Tutaj pierwsze spojrzenie na Skrzyczne … To właśnie tam mają dotrzeć uczestnicy… a to tylko półmetek trasy … oj lekko nie będzie!




I tak zawodnicy minęli szkołę i Dom Ludowy, przy którym czekał punkt żywieniowy…

Następnie kijkarze udali się w stronę kościoła, kolejno skręcili w kierunku Twardorzeczki ...

Mijamy Wapiennik i  kolejne spojrzenie  na niezwykle okazałe Skrzyczne… 

Przy Gimnazjum w Twardorzeczce czekał kolejny punkt, gdzie serwowano zimne i ciepłe napoje, a także produkty dodające energii zawodnikom. W tym roku punkt obsługiwały uczennice gimnazjum, które spisały się na medal. 

Na rozwidleniu dróg maratończycy skręcili w kierunku Ostrego, z kolei "rajdowcy" w lewo, gdzie przez Radziechowską Kopę udali się do Radziechów. Dalej trasa biegła wzdłuż wyznaczonej dla maratonu.

Uczestnicy Mistrzostw Polski w Maratonie Nordic Walking obserwowani byli  przez sędziów PZNW, którzy egzekwowali prawidłową technikę chodzenia.  Tutaj nawet najmniejszy błąd mógł pozbawić wygranej. Nikt nie chciał stracić ciężko wypracowanego czasu, zatem bardzo ważna była dokładność i koncentracja.


W czasie, kiedy maratończycy pokonywali Ostre i Dolinę Zimnika my wróciliśmy do Radziechów, gdzie gromadzili się uczestnicy IX Maratonu Beskidy.



Tutaj na zawodników i gości  czekał Komandor Edward Dudek. 









Maratończykom dopisywały świetne humory… ale nie ma się co dziwić… każdy kto przybywa na Maraton Beskidy, dobrze wie, że w naszych Beskidach będzie czuł się jak w domu. 





Ostatnie przygotowania …  ustawianie krokomierzy, czasomierzy, pulsomierzy i innych elektronicznych gadżetów i można ruszać. 







Godzina 10.00... na starcie niezawodni zbójnicy … na miejsca, gotowi, staaart … Huk z pistoletu  i 218 maratończyków zaczęło swoją kilkugodzinną przygodę … 



Biegacze do pokonania mieli tą samą trasę co wcześniej kijkarze  … 
Zatem na początek Radziechowy z zahaczeniem Przybędzy i powrót do Radziechów. 
Kiedy maratończycy dzielnie walczyli, na Orliku przygotowano nie lada atrakcję dla kibiców, a mianowicie I mini zawody w Runballu. Zobaczcie jak zawodnicy świetnie sobie radzili z tym wcale nie łatwym sportem. Zdjęcia z tego niezwykle zakręconego marszobiegu w kuli zobaczyć możecie TUTAJ

Po pokonaniu Radziechów, wkraczamy do nas …Tak, tak …  większość trasy przebiegała przez naszą malowniczą gminę … Ach duma nas rozpierała, kiedy słyszeliśmy od maratończyków,  jak u nas pięknie. 
Oto zjawiskowa Twardorzeczka …   

Podczas zawodów, uczestnicy mogli czuć się bezpiecznie. Na miejscu byli strażacy z lokalnych OSP, policjanci oraz służby medyczne. 
Kolejno zapierające dech Ostre … widok na pasmo Beskidów robiło wrażenie na każdym maratończyku. 

Skrzyczne -  ilekroć na nie spojrzymy, brak nam słów … Po prostu jest przepiękne.  

I  tak towarzysząc maratończykom docieramy do urokliwego miejsca, naszej ukochanej Doliny Zimnika, gdzie uczestnicy witani byli przez zbójników. 
Czekała tutaj również Weronika Dudek z napojami i zdrowymi przekąskami.


Na trasie nie zabrakło kibiców, których głośny doping dodawał skrzydeł….







Ze wspomnianej doliny, trasa biegła na szczyt Skrzycznego, po drodze zawodnicy mijali przygotowane punkty pomiarowe ...

Oto odcinek biegnący przez Buczynę. Nie było lekko, ale maratończycy dali radę…. W końcu kto jak nie oni :) 


Najlepszy punkt odżywczy ? Wiadomo ... To wspomniany na początku postu punkt tuż przed szczytem…nad którym piecze sprawował Dyrektor Maratonu Sebastian Dudek.
To właśnie on dbał o nawodnienie i odżywienie uczestników. Więcej fotek z legendarnego punktu znadziecie TUTAJ

 Po wzmocnieniu organizmu, czas na jeden z najtrudniejszych odcinków… niezwykle kamienisty i stromy, a do tego ośnieżony ... jednak zawodnicy  poradzili sobie z nim doskonale… Podczas tegorocznego maratonu, pogoda dopisała i uczestnicy mieli okazje zobaczyć to, co każdego roku przysłania mgła. Panorama jaka rozpościerała się z niebieskiego szlaku zachwycała wszystkich. 

Udało się ! Jest !!!  Wieża przekaźnikowa, a to oznacza, że maratończycy zdobyli najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego liczący 1257 m n.p.m.  !!! Brawo!!!  A to z kolei oznacza, że połowa trasy za nimi. 


Kolejne oszałamiające widoczki … Choć to maraton, a zatem liczy się czas, to jednak wielu zawodników nie mogło się oprzeć… W ruch poszły aparaty i pamiątkowe fotki  zrobione. 

Ze Skrzycznego trasa biegła w kierunku Małego Skrzycznego, gdzie czekało trudne kamieniste  zejście i kolejne fantastyczne widoczki...


Po jego pokonaniu  trasa biegła utwardzoną drogą leśną do Kościelca, a następnie prosto do Doliny Zimnika. 


Od  źródełka w Dolinie Zimnika na zawodników czekał powrót tą samą trasa co biegli wcześniej.

Dolina Zimnika zaliczona. Pora na Ostre, Twardorzeczkę i Radziechowy … 
               

Ale to nie koniec… nie, nie…nie ma tak łatwo… Stali bywalcy dobrze wiedzieli co ich teraz czeka … nowi - niekoniecznie…  Oto prawdziwe wyzwanie… Bieg/ marsz Golgotą Beskidów na Matyskę (609 m n.p.m.)



Po drodze mieścił się także ostatni punkt odżywczy, który dla niektórych był wręcz zbawieniem.







I tak dotarliśmy do Krzyża Milenijnego… z  tego miejsca podziwiać można było Żywiecczyznę w pełnej okazałości… Niestety okropnie wiał wiatr i każdy wolał szybciutko opuścić to miejsce.
Teraz już z górki i to dosłownie … oto Góreczki Abramskie, które w tym roku nie przygotowały na zawodników żadnych niespodzianek… Przypomnijmy … kiedy towarzyszy maratończykom deszczowa pogoda, w tym miejscu pojawia się dodatkowa „atrakcja” w postaci prawdziwej błotnistej zjeżdżalni… Pokonać ten odcinek na własnych nogach udaje się tylko nielicznym…  u większości  obowiązuje pozycja siedząca… ;) 





Ostatni odcinek pokonany … jeszcze trochę i wyczekiwana meta….  



Podczas tegorocznego wydarzenia umiejscowiona była koło Domu Ludowego w Radziechowach.







Tutaj na finiszujących uczestników czekali najbliżsi, znajomi, kibice oraz sam Baca, który osobiście składał gratulacje. Do tego zasłużone medale! 

Pora na ciepły posiłek, który czekał w Domu Ludowym. O oprawę muzyczną zadbali Grojcowianie z Wieprza. O kapeli pisaliśmy już na blogu przy okazji występu w Ostrem-Twardorzeczce -  TUTAJ



Uczestnicy z wypiekami na twarzy wspominali pokonaną trasę. 

O godz. 15.30 rozpoczęła się dekoracja zawodników w poszczególnych kategoriach. Puchary i nagrody wręczał Komandor Biegu Edward Dudek, Wójt Gminy Radziechowy-Wieprz Maciej Mika oraz  Poseł na Sejm Małgorzata Pępek. 

WYNIKI  dostępne są TUTAJ

Na podium stanęła także zawodniczka ze swoimi  czworonożnymi maratończykami. Psiaki dzielnie towarzyszyły swojej pani, za co otrzymały gromkie brawa ... choć bardziej zainteresowane były kiełbaską ... No za taki wyczyn to sie w pełni należy ... chociaż kawałeczek...
W tym roku po raz pierwszy przygotowano puchar dla ostatniego zawodnika. Statuetka powędrowała do Ewy Henry – uczestniczki Mistrzostw Polski w Maratonie Nordic Walking, która do Radziechów przyleciała prosto z Kanady.  Co jak co, ale jej nagroda się w pełni należała. Zawodniczka w trasie spędziła ponad 9 godzin, ale dzięki wytrwałości i samozaparciu dała radę. Nie poddała się, nawet kiedy zrobiło się ciemno. Zuch Kobieta. Brawo Ewuniu !!!

 Po dekoracji odbyła się zabawa taneczna, która trwała do późnych godzin nocnych. Na imprezowiczów czekał pyszny poczęstunek przygotowany przez KGW z Radziechów.

I tak to wielkie sportowe święto dobiegło końca.  Gratulujemy wszystkim kondycji, siły i wytrwałości. Obserwując Wasze zmagania z trasą, z upływającym czasem, z bólem, możemy stwierdzić tylko jedno: Jesteście WIELCY !!! 



Pozdrawiamy gorąco wszystkich  i do zobaczenia za rok -
 4 listopada 2017r .
Będzie to wyjątkowe, bo jubileuszowe spotkanie.  
A teraz zapraszamy do GALERII, gdzie czeka na Was mnóstwo fotek z trasy KLIKNIJ !!!



***

Fotorelacje z poprzednich lat:

2013 - KLIKNIJ
2014 - KLIKNIJ
2015 - KLIKNIJ


ŹRÓDŁO:
fot. Ewa Henry, Krzysztof Wala, Edward Dudek - Dziękujemy!

środa, 23 listopada 2016

Widokowa środa ...





Dzisiejszy poranek ... przepiękny wschód Słońca ...  widzieliście? Jeśli nie to mamy dla Was kilka foteczek ... 



A skoro tak zaczęła się środa, to cały dzień musi być taki :) 
I był :) Słoneczny, ciepły, optymistyczny.  



niedziela, 20 listopada 2016

Wsi spokojna, wsi wesoła ...

Nasza gmina jest niezwykła, pod każdym względem ... położenie, ludzie, tradycje, historia ... O tym wiecie doskonale ... 

Otrzymujemy od Was wiele e-maili*, z których wniosek nasuwa się  sam ... bez względu na to czy mieszkacie tutaj czy gdzieś indziej,  nasza malownicza gmina jest dla Was niezwykle ważna.  Nawet, jeśli Was tutaj nie ma, to sercem jesteście zawsze.  



Często jednak jest tak, że nie doceniamy tego co mamy...
 To jakimi jesteśmy szczęściarzami, odkrywamy dopiero, kiedy znajdziemy się z dala od domu ...

I właśnie na to niedzielne popołudnie mamy dla Was piękny tekst od naszej stałej czytelniczki - Patrycji, która za naszym pośrednictwem, chciałaby podzielić się z Wami swoim zachwytem nad wspaniałą Lipową. Naszą i Waszą ukochaną gminą. 



Szerokie połacie pól, pożółcone rzepakiem, ozłocone zbożem. Góry nieprzerwanie w tym samym miejscu, towarzyszące krajobrazowi. Nurt lodowato zimnej wody, odbijający blask zachodzącego za Skrzycznem Słońca. Powtarzające się twarze, maszerujące w górę i w dół, z zakupami, z rodzinami, z kolegami. LIPOWA.

Nie ma nic lepszego niż oddech powietrzem tej, wcale nie takiej małej, wsi. Mikroświat, w którym każdy zna swoje miejsce, zna swoje miejsca i odwiedza je, aby napatrzeć się na nie z zachwytem. Przy jednym skrzyżowaniu rozgrywa się największy spektakl. Małe sklepiki, mianowane "wiejskimi" to centrum spotkań i pogadanek mieszkańców śliwkowej krainy. Ochotnicza straż pożarna i "ci chłopacy", którzy biegną na pomoc. Szkoła, Zimnik, wąskie dróżki, krajobrazy, widoki, przystanki, piekarnia, nawet ten śmieszny śliwkowy pomnik jest powodem do dumy. 

Z każdą porą roku krajobraz się zmienia. Być może nie da się docenić tego widoku, patrząc na niego każdego dnia, ale te zmiany dostrajają codzienność. Lipowa jest oddechem. 

Jakie to szczęście, że zawsze można tu wrócić i wciąż patrzeć na te same góry, mimo, że czas nigdy się nie zatrzymał. 

Jakie to szczęście, że Zimnik wciąż płynie jednostajnym nurtem, tym samym, tworząc aurę nieskończoności górskich wniesień. Jakie to szczęście, że za każdym razem, można wrócić na wydeptaną dawno temu ścieżkę. Codzienność przygasza zachwyt na tą wspaniałą gminą. Jednak czasami warto uśmiechnąć się i pomyśleć, gdzie, jak nie tu znalazłbym/znalazłabym swoje miejsce? 

I chociaż o tej zimnej porze roku jest nieco szaro, 
to może Mieszkańcu:
* przysiądziesz chwilę na ławce?
* wybierzesz spacer wzdłuż doliny?
* wdrapiesz się na szczyt Ostrego?

A może Mieszkańcu, po prostu usiądziesz przed domem i odetchniesz świeżym powietrzem, mówiąc sobie: 
"kocham moją wieś, to miejsce gdzie mam swój dom - wiejsko, 
bo wiejsko... ale swojsko".

ŹRÓDŁO:
fot. i tekst - Patrycja - DZIĘKUJEMY i  pozdrawiamy!!!



***

* Otrzymujemy od Was mnóstwo e-maili :) Ogromnie Wam za nie dziękujemy !!! <3   Staramy się odpowiadać na bieżąco, jednak oprócz prowadzenia strony, mamy też rodzinę, pracę, a jak dobrze wiecie na to, też potrzebny jest czas. Czasami też musimy coś zjeść i położyć się spać...  Prosimy, nie gniewajcie się, jeśli od razu nie otrzymacie odpowiedzi! Odpiszemy na pewno, tylko prosimy o troszkę cierpliwości. Pozdrawiamy wszystkich gorąco i życzymy Wam pięknej niedzieli :) 

środa, 16 listopada 2016

O ekologii z wójtem...

Tym razem temat EKOLOGIA... 
Zapraszamy do wysłuchania/obejrzenia wywiadu z Janem Górą - wójtem gminy Lipowa.



ŹRÓDŁO:
you tube - beskidnews.pl

wtorek, 15 listopada 2016

Listopadowy poranek...

Dzisiejszy bajkowy poranek ...

Jeszcze przed wschodem ... z super-księżycem w tle  <3

I o wschodzie słońca ...

Pięknie i malowniczo ...
I jeszcze spojrzenie na nasze ukochane Skrzyczne ... 


ŹRÓDŁO:
fot. Leo Kadii, Aneta Magdalena Smolik, Adam Konior - Dziękujemy! 

Obchody Narodowego Święta Niepodległości...



11 listopada obchodziliśmy 
98. rocznicę Odzyskania Niepodległości przez Polskę. Z tej okazji w naszych szkołach odbywały się liczne akademie. 



My wybraliśmy się na jedną z nich ... 

Zostaliśmy zaproszeni do Słotwiny, gdzie w środę 9 listopada  uroczystości  rozpoczęły się od Mszy Świętej w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa . Nabożeństwo w intencji naszej Ojczyzny poprowadził proboszcz parafii ks. Mieczysław Grabowski. 


Po Mszy Świętej, odbyła się akademia w wykonaniu uczniów ze Szkoły Podstawowej im. Orła Białego w Słotwinie.  Na początek uczniowie klasy I i II, w odświętnych, biało-czerwonych strojach odtańczyli Poloneza Ogińskiego.

 Następnie szkolny chór zaprezentował wiązankę pięknych, wzruszających pieśni patriotycznych. Usłyszeć mogliśmy m.in:  Mazurka Dąbrowskiego, Rotę, Bogurodzicę, Żeby Polska była Polską, a także Legiony. 


Po występie, wierni udali się pod Krzyż Misyjny, gdzie przedstawiciele szkoły, władz i organizacji złożyli kwiaty oraz znicze.





Następnie wszyscy przemaszerowali  do szkoły, gdzie ogłoszono wyniki w Gminnym Konkursie Plastycznym pod patronatem Wójta Gminy Lipowa, w tym roku zatytułowanym "Historia w galopie".

Wyniki dostępne są na stronie szkoły TUTAJ




Nagrody i wyróżnienia  wręczał wójt gminy Lipowa Jan Góra oraz dyrektor szkoły Barbara Bysko, poseł Małgorzata Pępek, radna powiatowa Jadwiga Jakubiec  oraz  radna Halina Krywult. 




Oczywiście nie obyło się bez  pamiątkowej foty z laureatami konkursu i zaproszonymi gośćmi. 

Na koniec czekał poczęstunek... kawa, herbata i  pyszne domowe ciasta.

Natomiast w piątek, 
11 listopada uczestniczyliśmy w obchodach Święta Niepodległości w Lipowej. 






Przy strażnicy OSP Lipowa  spotkali się przedstawiciele jednostek OSP, LKS, Koła Łowieckiego, członkinie KGW, uczniowie ze szkół podstawowych oraz gimnazjum, a także wójt, radni i sołtysi. 






Następnie wszyscy przy akompaniamencie zaproszonej Orkiestry Dętej OSP z Rychwałdku udali się do kościoła  św. Bartłomieja, gdzie odbyła się uroczysta Msza Święta. Nabożeństwo odprawił ksiądz proboszcz Jan Kudłacik.

Po mszy wszyscy przeszli pod pomnik ku czci mieszkańców naszej gminy poległych i zamordowanych podczas II wojny światowej, przy którym odbył się ciąg dalszy uroczystości.  

W obchodach głos zabrał  wójt gminy Lipowa Jan Góra. W swoim przemówieniu powiedział: "(...)Zróbmy wszystko, aby 11 listopada był dniem radosnym i wyjątkowym dla każdego Polaka. Jest to przecież dzień ponownych narodzin naszej ojczyzny. Celebrujmy go, by stał się prawdziwym świętem, a motywem przewodnim uroczystości niech będzie porozumienie – ponad wszelkimi podziałami i w imię dobra naszej ojczyzny! W imię dobra nas wszystkich!"

Następnie przedstawiciele władz, organizacji i szkół złożyli kwiaty i zapalili znicze.


Kwiaty złożono także  w Dolinie Zimnika, przy pomniku poświęconym zamordowanym Polakom w czasie okupacji hitlerowskiej. 



A tak wyglądały obchody Święta Niepodległości w Leśnej - KLIKNIJ 


WIĘCEJ ZDJĘĆ 
znajdziecie TUTAJ 




ŹRÓDŁO:
W poście wykorzystaliśmy dwa zdjęcia z fejsbukowej strony UG Lipowa. Dziękujemy!